
Po dłuższej przerwie wróciłem do podróżowania i zacząłem od mojego Paryża. Był to wyjątkowy wyjazd, bo mój urodzinowy i pierwszy wyjazd solo. Z początku oczywiście trochę obawiałem się czy poradzę sobie sam, ale już nie było wyjścia, bo bilety lotnicze kupione i nocleg opłacony! Będąc na miejscu w Paryżu nie miałem żadnego planu co chce zobaczyć i gdzie pójść. Postawiłem na totalny spontan, ale jednego byłem pewien, że wszędzie chcę dotrzeć pieszo. Uważam, że jest to najlepsza opcja zwiedzania, bo wtedy jesteśmy w stanie bardziej poczuć klimat miasta i życia w nim.
Pierwszego dnia udałem się na długi spacer w kierunku Montmartre i Sacre Couer. A dlaczego tam? Bo jest to moje ulubione miejsce w Paryżu. Montmartre to dzielnica artystów, położona na wzgórzu z niesamowitym i jedynym w swoim rodzaju paryskim klimacie a bazylika od mojego pierwszego wyjazdu do Paryża (a było to w 2012 roku) zawsze wzbudzała we mnie zachwyt swoją architekturą i wnętrzem a schody do niej prowadzące to miejsce, gdzie trzeba zatrzymać się i usiąść, pomyśleć o sobie i podziwiać widok na cały Paryż. Montmartre to także najlepsze miejsce na kolację. Lubię wracać w te same miejsca i tu też mam swoją ulubioną restaurację, gdzie zawsze zamawiam zupę cebulową i oczywiście lampkę białego wina.
Kolejny dzień to wizyta w butiku Coco Chanel – obowiązkowy punkt każdego wyjazdu do Paryża. W środku poznałem przemiłą panią, która po wysłuchaniu mojej historii związanej z tym miejscem i że to mój urodzinowy wyjazd, wręczyła mi próbki kosmetyków w prezencie zapakowane w unikatową torbę z kwiatem białej kamelii. Byłem zachwycony i wzruszony jednocześnie! I tak oto z torbą Chanel w ręku udałem się na spacer po najbogatszej dzielnicy Paryża.
Kolejny dzień i kolejny długi spacer tym razem wzdłuż rzeki Sekwany przez Plac Concorde aż do Wierzy Eiffla. Pogoda każdego dnia mi dopisywała także było przyjemnie chodzić pieszo i podziwiać urokliwy Paryż. Ostatniego dnia postanowiłem wyjść z hotelu i pójść przed siebie z wielką niewiadomą, gdzie trafię. Tak dotarłem do Moulin Rouge. To wciąż nie spełnione moje marzenie, aby zobaczyć na żywo to taneczne widowisko. Zostawiam to sobie na kolejny przyjazd do Paryża.